|
Blog > Komentarze do wpisu
Pierwsze szlifyJeśli mieliście wyjątkowe szczęście i udało wam się kupić iPhona 5 bez fabrycznych zadrapań i odprysków lakieru, to i tak wkrótce wyjdzie na jaw, że używanie mu nie służy. Upłynęło już dość czasu od premiery, aby pozbyć się złudzeń. Przecudnej urody Fajfon jest równie odporny na zadrapania jak płyta gipsowo-kartonowa na ostrzał z czołgu Abrams M1.
Nie jest łatwo być właścicielem Fajfona. Nie dość, że ciągle myli się z pilotem do TV, to jeszcze bez przerwy trzeba na niego uważać. Eksploatacja Fajfona w tak ekstremalnie niesprzyjającym środowisku jak kieszenie pełne drobnych czy kamienne blaty stolików w Starbucksie sprawia, że jego lakierowana ameliniowa obudowa łapie rysy i odpryski niczym szwadron madziarskich huzarów syfa i rzeżączkę w rumuńskim burdelu.
Można oczywiście próbować zapobiegać nieszczęściu i chronić Fajfona przed porysowaniem, nosząc go w jednym z miliona hipsterskich pokrowców zrobionych ze starej skarpety lub cholewki od gumofilca albo kupując specjalne portki z dedykowaną kieszenią, które pozwalają nawet kucać z iPhonem bez ryzyka zgniecenia jąder i połamania wyświetlacza:
Ale co zrobić, gdy już jest za późno i wasz Fajfon po paru tygodniach używania przypomina tylną ścianę strzelnicy z lunaparku? Reklamować? Nawet w PRL, gdy na zakupionym za górnicze talony kredensie 125p pojawiały się purchle i odpryski na lakierze, można było w ramach gwarancji oddać auto do Polmozbytu, gdzie lakiernik naprawiał to, co spaprała fabryka. Niestety, jak wynika z oficjalnego stanowiska Apple, nabywcy porysowanego Fajfona są w o wiele gorszej sytuacji niż klienci śp. Polmozbytu. Apple ma głęboko w d.pie fabryczną wadę i tandetną jakość wykonania Fajfonów i nie przyjmuje reklamacji. Klienci mają tyleż szans na powodzenie, co średniowieczny skazaniec, próbujący negocjacji z katem, żeby naostrzył miecz przed egzekucją. Trzeba więc albo żyć z pryszczatym Fajfonem, albo... poradzić sobie sposobem. Można przecież obrócić wadę w zaletę i dokończyć to, co Apple spartoliło. Poniższy filmik pokazuje dzielnego i przedsiębiorczego młodziana, który po konstatacji że jego miesięczny Fajfon wygląda jak wydobyty z gruzów WTC, za pomocą papieru szmerglowego doprowadza obite krawędzie do porządku, zdzierając obrypany ameliniowy lakier.
No cóż... to jest jakieś wyjście, choć raczej dość rzadkie wśród użytkowników elektroniki konsumenckiej. Nie bez kozery Apple uznawane jest za twórcę trendów. Znając wytresowaną przez długie lata zaradność applefanów, jestem pewien, że pomysł się przyjmie i wkrótce w sprzedaży pojawią się specjalne zestawy do picowania Fajfonów na wysoki połysk. Jak znam życie, iPada Mini też to wkrótce czeka... środa, 05 grudnia 2012, ogrodnik.january
UWAGA! Applefobia zmieniła platformę blogową. Nowe wpisy Applefobii znajdziecie pod adresem:
|